Łatek o sobie :)

Młodzikiem to ja nie jestem.  Mam gdzieś tak 13 lat a 5 ostatnich spędziłem w olsztyńskim Schronie. Jestem mieszańcem średniej wielkości, sierść mam jasną, upstrzoną żółtawymi łatkami i stąd pewnie moje szlachetne imię.  Towarzystwo innych psów specjalnie mnie nie nęci, ale toleruję te stworzenia (dopóki nie wchodzą mi w drogę).  Z racji słusznego już wieku miewam kłopoty z poruszaniem się – nieco szwankują mi tylne kulasy, więc czasem zachowuję się tak, jak niektóre dwunogi będące „po spożyciu”.

To dlatego jeden taki Rom (co nas wyprowadza) bierze mnie na ręce i wynosi z zagródki na trawnik. Razem wyglądamy prawie jak słynna „Dama z łasiczką”.  Z tą łasiczką to trochę przesada! 

Ale gronostaj?  Czemu nie? 

Tylko z tego Roma jakaś dziwna Dama.  Żeby chociaż miał taką śliczną różową torebeczkę jak u Teletubisiów!  - Ależ pięknie on by z nią wyglądał! (to kwestia w sam raz dla Jerzego Stuhra, bo choć myśli mam wspaniałe – intonacją nie dorównam!).

Teraz (podobno z powodu mojej niezborności), wożą mnie co chwila razem z dużą włochatą Gają w jakieś nowe przerażające miejsce, gdzie stoi taka piekielna machina - coś jakby "łoże Madejowe".  Straszno tam!   Na szczęście czeka już na nas dobra znajoma ze Schronu - Ana.   To ona tapla mnie w tym dziwacznym akwarium, zupełnie jak jakieś wodne ptactwo!  Chwilowo jest lżej - chodzi się lekko, jak we śnie.  Podobno to się nazywa "bieżnia wodna".  Jaka tam bieżnia?  To po prostu nieduża sadzawka! 

I mnie co pewien czas uparcie w niej moczą.  Tylko nie wiem po co to robią.  Chyba chcą, żebym zaczął kwakać jak jakiś kaczor, albo co gorsza - żeby mi wyrosły płetwy! 

O zgrozo!  Jak ja bym wtedy wyglądał?  I jak tu wrócić do Schronu?  Z takim paskudnym płaskostopiem?  Co za wstyd!  Jakoś się tego zawsze obawiam.  Ale z drugiej strony myślę, że to przecież niemożliwe. 

No bo kto słyszał, żeby z gronostaja zrobić kaczora? 

- Ja nie słyszałem! 


Od tłumacza: Tekst pisany w 2014 roku, na sześć miesięcy przed naszym ostatecznym rozstaniem.

                        Łatek nigdy nie był psem barwnym, atrakcyjnym, czy nietuzinkowym. To taki schorowany i

                        zniedołężniały chudzielec, jeden z tutejszych weteranów.  Z wyglądu - miniatura krówki, z

                        usposobienia – zgorzkniały tetryk. Jego motto, to: „A dajcie mi wszyscy święty spokój!” 

                        Zaczynem tych wspomnień była czynność „naręcznego” wynoszenia Łatka na spacerowy

                        trawnik.  I pierwsze, nieco absurdalne skojarzenie ze słynnym arcydziełem Leonarda.

                        W wieloletniej tradycji, dzieło to „od zawsze” tytułowane było jako „Dama z łasiczką”.

                        Aż tu nagle, w niedalekiej przeszłości, wybuchła medialna sensacja. Okazało się, że

                        wśród miłośników sztuk wszelakich, bywają również spece od spraw zoologicznych (!).

                        Wykryli oni, że tytułowa „łasiczka”, o zgrozo! – wcale nią nie jest i od lat nielegalnie

                        okupuje słynne renesansowe płótno. A uprawnionym do tego jest inny zwierz – gronostaj!

                        Wspomnienia te przypadły na okres, w którym nasz bohater uczęszczał na lecznicze

                        zabiegi do przychodni weterynaryjnej aby rozruszać swe zbolałe, starcze kości (stawy).

                        Czekająca tam na niego Ana to Anna Zduniak – pracownica przychodni, wolontariuszka,

                        autorka większości zdjęć. Tzw. „bieżnia wodna” wywołująca w bojaźliwym Łatku odruchy

                        panicznego strachu, wyglądem przypomina duże akwarium.  Służy do poruszania się w

                        letniej wodzie, więc bez obciążenia stawów wagą ciała, przy regulowanym zanurzeniu

                        taśmy kroczącej i prędkości przesuwu dostosowanej do zaleceń i możliwości pacjenta.

                        Szacowano, że Łatek urodził się w 2001 roku. Do schroniska trafił w sierpniu 2009 roku.

                        Odszedł za Tęczowy Most w dniu 15.10.2014 r. w wieku ok. 13 lat.